Kiedy jesienią tego roku wyklinałam pod nosem kościelną biurokrację (spróbujcie załatwić coś poza miejscem zameldowania!) i starałam się uzyskać wszystkie papierki niezbędne do zostania Matką Chrzestną, miałam kilka chwil zwątpienia. Już chciałam zrezygnować i prosić siostrę, żeby znalazła dla mnie jakieś zastępstwo. Wtedy usłyszałam od R., że rodzice wybierają chrzestnych ze względu na charakter, że niby dzieci dziedziczą pewne cechy właśnie po chrzestnych. Przesąd głupi jak każdy inny, ale przecież nie mogę odmówić Młodemu takiego fajnego charakteru:) Spięłam cztery litery, załatwiłam co trzeba i chrzestną zostałam. Teraz, po kilku miesiącach obserwuję przedziwne zjawisko. Jasiek odziedziczył pewne cechy, owszem. Ale nie po mnie. Po moich kotach natomiast.
W spadku dostał na przykład zamiłowanie do wszelkich sznurków. Niech tylko zobaczy jakiś w zasięgu swojego wzroku i musi, no po prostu musi go mieć! Zupełnie jak Antek. Upodobał też sobie drapanie pazurkami w wyplataną wikliną szafę. Znowu Antek! Lubi też wszelkie elektroniczne sprzęty, myślę, że pomysł na położenie się na moim otwartym laptopie też podsunął mu nie kto inny, tylko Antek. Co do telefonów natomiast...Jasiek lubi odbierać telefon w sposób jaki uskutecznia Arnold, rzuca nim o podłogę! Przy jedzeniu głośno mruczy. A jaki jest zazdrosny, kiedy inni jedzą, a on nie! To na pewno ma po Arnoldzie. Ma też typowo kocią zdolność do włażenia pod nogi i wycierania z kurzu trudno dostępnych powierzchni.
I żeby nie było, że ja tu sobie coś wymyślam. Jego własna mama mówi, że Młody jest kotem:)
Super :-))) Jak jeszcze zobaczysz, że założył sobie nogę na głowę, a potem ją wylizał - to już będzie niewątpliwie dowód na jego kotobytność ;-)
OdpowiedzUsuńUmiejętność pakowania wszystkich kończyn do buzi już opanował, teraz będę czekać na tą nogę za głową:)
UsuńA to ciekawe :D! :)... Hi hi :), a mnie się wydawało, że moje koty są dziećmi w wieku około 3-7 miesięcy ;P... :D.
OdpowiedzUsuńJa też traktuję swoje koty jak dzieci, ale jak widać w drugą stronę też można :D
UsuńZadziwiający przesąd. Aż się boję pomyśleć, co w takim razie sprzedałam za swoją niewiedzą tym bezbronnym istotom, które teraz są już prawie pełnoletnie :)) Gdybym wiedziała o tym dziedziczeniu wcześniej, za drzwi bez zbędnych ceregieli wyrzuciłabym rodziców tych maluchów, krzycząc, że nie wiedzą co czynią.:))
OdpowiedzUsuń