Antek, bo o nim tu właśnie mowa, spał sobie smacznie na biurku, wygrzewał się w plamie jesiennego słońca. Biurko w tym akurat momencie nie było mi potrzebne, więc nie zwracałam na niego uwagi. Ot porostu śpi sobie kot na słońcu. W pewnym momencie zauważyłam, że Antek przez sen warczy i strzela groźnie wąsami. Podeszłam do niego zaciekawiona i dotknęłam go w głowę. Kot obudził się nagle, zerwał się na swoje trzy łapy i osyczył mnie jak najgorszego wroga. Po krótkiej chwili zorientował się chyba że już nie śpi i nic mu nie grozi. Położył się więc, wywalił brzuch do głaskania(!) i rozmruczał wniebogłosy
.Zastanawiam się, co takiego mu się śniło. Czy to Arnold wyjadający chrupki z jego miski, czy może jakaś inna straszna kreatura.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz