czwartek, 4 października 2012

Po równo

Mówi się, że rodzice kochają swoje dzieci tak samo, równie mocno i sprawiedliwie. Nie jestem rodzicem, więc nie wiem jak to jest z dziećmi, ale z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że z kotami jest podobnie (no chyba, że akurat któreś futro zajdzie mi mocno za skórę tłukąc kolejne lusterko, śpiąc na stole lub zjadając kolejny nie przeznaczony dla kota karton). Ale czy z kotami jest tak samo, czy kochają nas równie mocno? 
Mów się, że kotki bardziej przywiązują się do mężczyzn, a kocury do kobiet. Kiedy żyła jeszcze nasza Tosia, w zasadzie mogłabym powiedzieć, że to prawda. R. był dla niej całym światem, ja tylko pocieszycielką, kiedy nasz mężczyzna wychodził do pracy:) Antek natomiast zawsze trzymał dystans, nie spoufalał się za bardzo z nikim, ale ze mną dogadywał się najlepiej. Jednak odkąd mieszka z nami Arnold....no cóż, sytuacja nie jest już taka klarowna. Nasze koty dokonały podziału. Antek przygarnął mnie, a Arnold R. Kiedy zasiadamy wieczorem na kanapie, Antek ląduje zawsze na moim brzuchu (co mu się stało, że nagle zaczął się przytulać?), a Arnold zawsze obok R. (najlepiej z nosem pod pachą!). W nocy, kiedy od święta Arnold przyjdzie spać do naszego łóżka, kładzie się tylko i wyłącznie na nogach R. Nie obok, nie koło mnie, zawsze na nim. Jeżeli Antek jest głodny, prosi o jedzenie tylko mnie. Rano wskakuje do łóżka tylko po mojej stronie, łasi się tylko o moje nogi. 
Wygląda na to, że podzieli się fifty-fifty :D



O! A tu na pewno obgadują podział łupów :D




4 komentarze:

  1. U nas też się podzieliły fifty-fifty - Karmel wybrał A. a Guto mnie - przynajmniej na niektóre noce ;))
    Ale pieszczochać się przychodzą i do mnie i do A. ;)
    Filipek adorował głównie mnie -dzień i noc . O A. był zazdrosny i często to okazywał - wciskał się między nas jak ten tylko się do mnie zbliżył ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe :). Ja u siebie w domu nie potrafię takiego podziału odnaleźć... Jest baaardzo różnie, chociaż Urwis woli chłopaków :D.

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas długo było podobnie - Gacek mój, a Kocia Grześka. Z czasem trochę się to zatarło, choć resztka dawnych podziałów czasem jeszcze się uwidacznia ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pozdrawiam kociarę!

    Jestem właścicielką przerośniętego gangstera o imieniu Figuś o wejrzeniu bandyty, ale sercu króliczka :P Uwielbia aportować piłkę i dużo rozmawiać :)

    OdpowiedzUsuń