Śniło mi się dzisiaj, że oprócz dwóch kotów miałam w domu trzeciego zwierzaka. Pojechałam z kotami do rodziców, wypakowywałam bagaże z samochodu (pierwsza dziwna rzecz- nie mam ani samochodu, ani prawa jazdy). Koty w samochodzie były samopas, więc podczas wysiadania wyszły sobie na podjazd. Arnold grzecznie poszedł za mną do domu, Antka natomiast gdzieś wcięło. Znalazłam go w krzakach. Ale nie był sam, towarzyszył mu jakiś zwierz. Było to coś, co powstało z połączenia kota, małpy, kameleona i spidermena. Wprosiło się do domu samo. Większość czasu było rude, miało małpi ogon, małpie łapy i wylegiwało się z kotami na kanapie. Kiedy na horyzoncie pojawiał się pająk, wspinało się po ścianach niczym spiderman i wcinało pająka. Kiedy przyleciała zaś ćma, robiło się niebieskie, wyglądało bardziej jak kameleon i oczywiście ćmę spożywało. Jak widać stosowało się do zasady "jesteś tym co jesz", albo raczej jesteś tym co zjesz za chwilę:D
Antek, gdzie ty go znalazłeś?
A propo snów jeszcze. Arnold nadal okupuje łóżko, teraz już nawet ścielenie mu nie przeszkadza.
Ha ha haaaaaaaa ... dobrze ze to sen :-)))
OdpowiedzUsuńW zasadzie, to chciałabym zobaczyć takie cudo na żywo. Boję się ciem :)
UsuńJaki fajny sen :)!!! Dobrze, że to stworzonko nie jadało ludzi :)!
OdpowiedzUsuńTo byłby wtedy koszmar:)
UsuńFajny sen, ciekawy :-)))
OdpowiedzUsuńMi się ostatnio śniło, że głaskałam żyrafę ;-)
Żyrafy też są fajne:)
Usuń