środa, 21 grudnia 2011

Stało się

No i stało się, znowu mam w domy dwa koty, które jeżdżą koleją :D Arni odbył dziś swoją pierwszą podróż. Był bardzo dzielny, nie odezwał się ani słowem. Po przyjeździe na miejsce był na początku trochę nieśmiały, ale na szczęście szybko oswoił się z nowym otoczeniem i zaczął nawiązywać nowe znajomości z moją uszata poduszką, często w ciemności posądzaną o bycie kotem  :D


7 komentarzy:

  1. To masz odważnego kota :-) Moje to dzikusy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem czy to kwestia jego odwagi, czy sporej dawki melisy, ale cieszę się, że obyło się bez problemów. Z Tośką tak różowo nie było, musiałam ją cały czas zabawiać, albo chodzić po pociągu :) Tym razem mogłam przynajmniej poczytać.

    Wilddzik, twoje koty z tego co pamiętam jeżdżą samochodem, prawda? Ja też raz próbowałam tej sztuczki, ale Antka strasznie denerwowały migające obrazy za oknem. Bał się tego (dziwne to trochę, bo w pociągu nie ma z tym problemów). Może spróbuj im jakoś zasłonić widok za oknem. Może to pomoże.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja się też zastanawiam, jak nauczyć jeździć... Mały płacze całą drogę (samochodem), nawet gdy to jest 5 minut. A jemu by się podróże podobały, bo lubi nowe miejsca. Za to Urwis jeździ spokojnie, ale w nowym chowa się w kąt i nie wychodzi...

    Zazdroszczę i podziwiam. Chrzest bojowy macie za sobą :D.

    OdpowiedzUsuń
  4. Faktycznie koty różnie przezywają podróże :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak, jeżdżą samochodem, ale tak dra japę całą drogę, że mam nerwy w strzępach. Kocia zwłaszcza - ostatnio wracaliśmy od rodziców - godzinna jazda upłynęła pod znakiem przeraźliwego darcia się Koci, jak by ją kto ze skóry obdzierał. Nie na moje nerwy takie atrakcje ;-))) I nie za bardzo chodzi tu o widoki - koty jadą w transporterze (ze względu na bezpieczeństwo) i raczej widzą nas, a nie to co za szybą. Od małego tak mają skubańce. Nasz pierwsza Kocia bardzo grzecznie jeździła autem. Co kot, to obyczaj ;-))) Pozdrawiam świątecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja swoim podaję takie tabletki: http://www.zoo-sklep.pl/index.php?p13128,beaphar-zenuwtabletten-melisa-20tabl

    Są po tym trochę senne, ale nie ogłuszone. Można je kupować na sztuki. Jak gdzieś zobaczysz, to spróbuj, może pomogą na marudzenie. Tylko trzeba dać 1 tabletkę na kota(nie 1/2 jak zaleca producent). Albo możesz też spróbować Relamag B6 (dla ludzi).

    Nie wiem na ile to marudzenie kotów wynika z ich charakteru, a na ile ze strachu. Arni jak jechał do nas z nad morza (bez tabletki), to podobno też był bardzo grzeczny. Przypomniało mi się też, że Antek bardzo nie lubi jak jest mu za ciepło. Zimą bardzo często musiałam jechać z nim na korytarzu, bo w przedziałach było gorąco i zaczynał marudzić.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki za rady, przed następną dłuższą jazdą chyba się zaopatrzę w te tabletki, albo odpuścimy jeżdżenie na dłuższe trasy (już to właściwie zrobiliśmy).

    OdpowiedzUsuń