Ostatnio Mika z BURO MI oraz Wilddzik z DOMKU DLA KOTÓW I LUDZI pisały o kocich asystentach. Postanowiłam i ja podzielić się z Wami moimi przemyśleniami na ten temat.
Antek bardzo często towarzyszy mi w łazience (już chyba kiedyś o tym wspominałam). Bardzo często przychodzi wieczorem ze mną do łazienki, kładzie się na pralce i odpala traktor. Nigdzie nie mruczy tak głośno jak tam. Dopomina się o głaskanie, albo podgląda nas pod prysznicem :D. Niezabranie kota do łazienki kończy się awanturą pod drzwiami. Wszyscy sąsiedzi słyszą jak Antek wtedy płacze. Kilka dni temu kładłam się spać bardzo późno, marzyłam tylko o tym, żeby umyć zęby i twarz i w końcu zasnąć. Do łazienki oczywiście udałam się w asyście. Umyłam zęby, pogłaskałam Antka, umyłam twarz, znowu pogłaskałam Antka, nałożyłam krem...no właśnie, proszę uczcie się na moich błędach. Pamiętajcie, żeby nigdy mokrą ręka nie głaskać liniejącego kota chwilę przed włożeniem łapy do kremu. Naprawdę nie wiedziałam, że w tak małym słoiczku mieści się tak dużo sierści :D
Ha ha ha :-))))) No wiem, że to nieładnie tak się śmiać z cudzego przypadku - ale naprawdę się ubawiłam :-))))
OdpowiedzUsuńJa mam taki problem z Kocią - normalnie siedzi w łazience grzecznie na koszu z praniem i czeka. Ale jak tylko zakręcę wodę pod prysznicem - nie mogę się już wytrzeć, Kocia baaardzo głośnym miaukiem domaga się głaskania i już! Też mi wtedy zostaje dużo sierści na ręce. I tak to koty nas terroryzują :-) Pozdrawiam
HI HI :))... Fakt. Ja to już też kiedyś przetestowałam :D.
OdpowiedzUsuń