7 lutego minął rok, odkąd Tosia trafiła do naszego domu. Jak dziś pamiętam, jaka byłam wtedy szczęśliwa. Ciągle nie mogę pogodzić się z tym, że jej z nami nie ma. Ostatnio złapałam siebie na tym, że przed użyciem kropli do nosa sprawdzałam, czy to nie są czasem leki Tośki. A przecież prawie pół roku temu wszystkie wyrzuciłam (a właściwie oddałam do apteki).
Ostatnio porządkując zdjęcia znalazłam te filmiki:
Antek zawsze był dobrym starszym bratem dla Tośki, chociaż mała potrafiła być wredna:) Miała swoje kaprysy, jak to kobieta :D
Arnold niestety nie miał okazji jej poznać, zaległości nadrabia kontaktami z włóczkotem :D
Wspomnienia , wspomnienia ...
OdpowiedzUsuń:)... Trzeba wspominać. Filmiki rozczulające :).
OdpowiedzUsuńDobrze że masz pamiątkę w filmikach i fotach ...
UsuńPiękne wspomnienia :)
Arnold powala :))
Ja ciągle trafiam na zdjęcia naszych kotek które odeszły. I choć smutno cieszę się, że je mam. Że mogę wspominać patrząc na nie. Zazdroszczę włóczkota Tosiowego.
OdpowiedzUsuńAle wzruszające filmiki. Nie do uwierzenia wprost, że Antek jedynak tak pokochał Tosię i tak o nią dbał. Smutno, że jej nie ma, dobrze, że zostały pamiątki i wspomnienia.
OdpowiedzUsuń