Zakocone domy rządzą się swoimi prawami. Są rzeczy, które w innych domach się nie dzieją, są sytuacje, które nie mogą się zdarzyć w domu, w którym przebywa kot. Jeśli mieszka się z kotem (np. takim jak Antek) nie można na przykład korzystać z piekarnika. Kiedy tylko człowiek zdąży pomyśleć o tym, żeby go użyć kot natychmiast pojawia się w kuchni. Rozgrzany i otwarty piekarnik to już 100% pewności, że koci nos jest blisko (a wcale nie piecze się w nim żadne mięso). Jeżeli macie dobry refleks i potraficie złapać kota na chwilę przed wskoczeniem do gorącego pieca, to jeszcze pół biedy. Jeżeli nie to....cóż, ja pieczonych kotów nie jadam. Jeżeli Wy też nie, to pamiętajcie nie róbcie tego w domu!
Jeżeli macie kota, to na wszelki wypadek nie kupujcie gazet i nie przynoście do domu ważnych dokumentów. No chyba, że macie sejf. Lub przynajmniej pancerną szafę, najlepiej zawieszoną pod sufitem. Umowa o pracę, praca zaliczeniowa na studia i świeża gazeta na pewno zostanie zjedzona przez kota, jak tylko opuści bezpieczną kryjówkę. I nie ważne czy leży akurat na stole (na który przecież kotom wchodzić nie wolno), czy schowana w torebce lub plecaku czeka na przeczytanie, kot i tak ją znajdzie i zje, zanim zdążycie powiedzieć cokolwiek.
W domu, w którym przebywa kot nie zaleca się również przeprowadzania zabiegów peelingujących. Wpuszczenie kociego podglądacza do łazienki ( a wiadomo, że nie wpuszczony narobi dużo hałasu pod drzwiami) grozi dostaniem się soli do oczu kota. Kot z solą w oczach to nie jest najprzyjemniejszy widok. Nigdy nie wiecie, kiedy Wasz futrzak zechce wskoczyć do kabiny prysznicowej lub wanny w chwili, w której akurat katujecie swoje ciało solą, więc na wszelki wypadek nie róbcie tego w domu!
I na koniec ostatnia porada. W domu, w którym przebywa kot (np. taki w typie Arnolda) nie powinno się przechowywać żądnych preparatów pielęgnujących i koloryzujących do ust (no chyba, że w sejfie, razem z dokumentami). Jak wszystkim wiadomo, koty bardzo lubią malować swe usta i zrobią wszystko, żeby zdobyć nową szminkę lub błyszczyk. Nawet jeśli preparat ukryty jest w zakręcanym słoiczku, pozostawienie kota sam na sam z kosmetykiem grozi tym, że preparat zostanie skradziony, użyty przez kota i na wszelki wypadek zabezpieczony dużą ilością sierści i kurzu przed ewentualnym odebraniem zdobyczy przez prawowitego właściciela.
Dla wszystkich wątpiących przypominam. Tak, mieszkanie z kotem ma również zalety. Jak odkryję jakie, dam znać.
Mieszkanie z kotem ma niemal same zalaety :)
OdpowiedzUsuńCo do listy rzeczy, których należy nie robić w zakoconym domu ja dodam jeszcze od siebie - nie palcie świeczek - całkiem sporo futer nie ma żadnego szacunku dla ognia :(
Po przeczytaniu tego tekstu muszę stwierdzić, że trafił mi się kot anioł (no prawie) :)
OdpowiedzUsuńKiedy otwieram gorący piekarnik, minimum dwa razy w tygodniu, kocio podchodzi i wyczuwając noskiem ciepło natychmiast cofa głowę. Kiedy rozkładam firmowe papiery tylko się na nich kładzie i próbuje studiować cyferki na fakturach. W dzieciństwie rzeczywiście łapał każdą, którą podnosiłam do góry, ale całe szczęście wyrósł z tego:)
W łazience tylko obserwuje to co robię nie włączając się do tych czynności.
No anioł, po prostu anioł!
Pominę fakt, że kradnie mi długopisy i ogryza sernik, który piekę do kawiarni bo to dodaje mu uroku. Ideały są przecież nudne ;)
Tak ,tak Maskotka ma racje ideały są nudne :))
OdpowiedzUsuń:D :D :D :))).... Moje są jakieś dziwne, bo nie robią ani jednej z wymienionych przez Ciebie rzeczy..., no i mam nadzieję, że nie zaczną ;)...:D.
OdpowiedzUsuńUśmiałam się niesamowicie :D Faktycznie, u mnie też nic z tych rzeczy, ale kolczyki, cienie do powiek, różne drobne rzeczy często giną noszone w pysku przez Brunię ;)
OdpowiedzUsuń