niedziela, 15 kwietnia 2012

Wielkanoc na Mazurach

Koty jak co roku pojechały z nami na Mazury. Podróż pociągiem futra zniosły bardzo dobrze, tym razem towarzyszyło im całe mnóstwo innych psów i kotów. W domu moich rodziców mimo sporego zamieszania, dużej liczby ludzi i przemeblowania koty czuły się bardzo dobrze. Arnold nawet zbyt dobrze. Zgodnie z  tradycją podczas naszego pobytu na Mazurach futra są systematycznie wietrzone. Antek już o tym bardzo dobrze wie i kiedy tylko pogoda sprzyja ( kiedy pada lub mocno wieje jakoś nie granie się do wychodzenia), ustawia się pod drzwiami balkonowymi i czeka na spacer. Pierwszy spacer Arnold przespał. Wołałam go, namawiałam, ale on zakopał się w pościeli i zdecydowanie wolał spać. Mówi się trudno, poszliśmy z Antkiem sami. Na drugi spacer zabrałam już dwa koty i mamę do pomocy. Mama zajęła się Antkiem, a ja Arnoldem. Niestety, kiedy tylko postawiłam go na trawie, Arnold uciekł w stronę domu i bardzo chciał wrócić. Próbowałam kilka razy, za każdym razem uciekał. Najpewniej czuł się na moich rękach. Nawet bliskie towarzystwo Antka niewiele pomagało. Arnold zdecydowanie preferował oglądanie ogródka z perspektywy parapetu :) Antek natomiast zaliczył jeszcze dwa samotne spacery, a po spacerach obserwował taras w oczekiwaniu na kotkę, której nie znalazł w karmniku:)














12 komentarzy:

  1. To mieli dobrze. Też się muszę w końcu zebrać i pójść z moimi na spacer

    OdpowiedzUsuń
  2. Widać, że kotki spędziły bardzo miłe święta :-))) Arnold musiałby chyba mieć więcej czasu, żeby oswoić się z podwórkiem, bo nowe zwykle przeraża, za to potem ciągle by się domagał ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Arnolda przeraża wszystko. Nowi ludzie, dzieci. Podczas naszej wizyty na mazurach stłukł w kuchni szklaną butelkę i tak się przestraszył, że zatrzymał się dopiero na schodach prowadzących na strych. Najpewniej czuje się na moich lub R. kolanach lub ewentualnie w łóżku :D

      Usuń
  3. Myślałam w pierwszym momencie, że zdjęcie Urwisa zrobiłaś :) :D... Ale jednak nie :)... Szkoda, że nie lubi spacerów, a może dobrze? Bo łatwiej z jednym kotem wychodzić... :). Antek ma takie śliczne te skarpeteczki... :)!

    OdpowiedzUsuń
  4. No to miały wielką radość na święta. Poganiały po Mazurach - moje niestety siedzą w domu - wychodzą tylko na balkon - nie nauczyłam je chodzić na smyczy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pobiegały, ale teraz dopadła je szara rzeczywistość. W Poznaniu niestety nie mamy przystosowanego balkonu, więc następne wietrzenie dopiero w maju.

      Usuń
  5. No proszę, taki duży a strachliwy. Rude jednak są ostrożne, czego dowodzą Arnold i mój Flek :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że Arnold czym starszy tym bardziej strachliwy. Jedyne czego się nie boi to fajerwerki. To trzeba mu przyznać, sylwestra znosi lepiej niż Antek.

      Usuń
  6. Antek jaki majestatyczny, hrabia normalnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, Antek to arystokrata. Byle gdzie nie śpi, byle czego nie je i z byle kim się nie zadaje :)

      Usuń
  7. Żeby nie było nudno kocurki mają różne upodobania :-)

    OdpowiedzUsuń