Koty jak co roku pojechały z nami na Mazury. Podróż pociągiem futra zniosły bardzo dobrze, tym razem towarzyszyło im całe mnóstwo innych psów i kotów. W domu moich rodziców mimo sporego zamieszania, dużej liczby ludzi i przemeblowania koty czuły się bardzo dobrze. Arnold nawet zbyt dobrze. Zgodnie z tradycją podczas naszego pobytu na Mazurach futra są systematycznie wietrzone. Antek już o tym bardzo dobrze wie i kiedy tylko pogoda sprzyja ( kiedy pada lub mocno wieje jakoś nie granie się do wychodzenia), ustawia się pod drzwiami balkonowymi i czeka na spacer. Pierwszy spacer Arnold przespał. Wołałam go, namawiałam, ale on zakopał się w pościeli i zdecydowanie wolał spać. Mówi się trudno, poszliśmy z Antkiem sami. Na drugi spacer zabrałam już dwa koty i mamę do pomocy. Mama zajęła się Antkiem, a ja Arnoldem. Niestety, kiedy tylko postawiłam go na trawie, Arnold uciekł w stronę domu i bardzo chciał wrócić. Próbowałam kilka razy, za każdym razem uciekał. Najpewniej czuł się na moich rękach. Nawet bliskie towarzystwo Antka niewiele pomagało. Arnold zdecydowanie preferował oglądanie ogródka z perspektywy parapetu :) Antek natomiast zaliczył jeszcze dwa samotne spacery, a po spacerach obserwował taras w oczekiwaniu na kotkę, której nie znalazł w karmniku:)
To mieli dobrze. Też się muszę w końcu zebrać i pójść z moimi na spacer
OdpowiedzUsuńWidać, że kotki spędziły bardzo miłe święta :-))) Arnold musiałby chyba mieć więcej czasu, żeby oswoić się z podwórkiem, bo nowe zwykle przeraża, za to potem ciągle by się domagał ;-)
OdpowiedzUsuńArnolda przeraża wszystko. Nowi ludzie, dzieci. Podczas naszej wizyty na mazurach stłukł w kuchni szklaną butelkę i tak się przestraszył, że zatrzymał się dopiero na schodach prowadzących na strych. Najpewniej czuje się na moich lub R. kolanach lub ewentualnie w łóżku :D
UsuńMyślałam w pierwszym momencie, że zdjęcie Urwisa zrobiłaś :) :D... Ale jednak nie :)... Szkoda, że nie lubi spacerów, a może dobrze? Bo łatwiej z jednym kotem wychodzić... :). Antek ma takie śliczne te skarpeteczki... :)!
OdpowiedzUsuńTeż je lubię:)
UsuńNo to miały wielką radość na święta. Poganiały po Mazurach - moje niestety siedzą w domu - wychodzą tylko na balkon - nie nauczyłam je chodzić na smyczy :(
OdpowiedzUsuńPobiegały, ale teraz dopadła je szara rzeczywistość. W Poznaniu niestety nie mamy przystosowanego balkonu, więc następne wietrzenie dopiero w maju.
UsuńNo proszę, taki duży a strachliwy. Rude jednak są ostrożne, czego dowodzą Arnold i mój Flek :))
OdpowiedzUsuńMam wrażenie, że Arnold czym starszy tym bardziej strachliwy. Jedyne czego się nie boi to fajerwerki. To trzeba mu przyznać, sylwestra znosi lepiej niż Antek.
UsuńAntek jaki majestatyczny, hrabia normalnie :)
OdpowiedzUsuńTo fakt, Antek to arystokrata. Byle gdzie nie śpi, byle czego nie je i z byle kim się nie zadaje :)
UsuńŻeby nie było nudno kocurki mają różne upodobania :-)
OdpowiedzUsuń