Chodź Arnold, no chodź do mnie, dostaniesz w ucho (maść z antybiotykiem lub płyn do czyszczenia -przyp. red.)- tak wołam do siebie Arnolda niezmiennie od kilku miesięcy. Zmiana karmy na suchą Almo Nature holistic i mokrą Animondę tuńczyk i wołowina na zmianę nie pomogła. Właśnie wróciliśmy od weterynarza z kolejną maścią i perspektywą taką, że jeśli nie będzie poprawy to trzeba będzie zrobić badania krwi pod kątem alergii za bagatela 500 zł. Opadają mi już uszy....tfu, ręce. I nogi też. Może założę fundację?
To nieszczególnie u Was. Alergie chodzą jednak po kotach i ludziach :( Wszystko inne macie już wykluczone?
OdpowiedzUsuńSwoją drogą do odczynów alergicznych u kotów najczęściej prowadzą kurczak i ziarna, a akurat Almo nie jest karmą bezzbożową - może warto by spróbować jeszcze z taką karmą? Moja znajoma miała taki problem i karmiła wtedy TOTW Canyon River - ona jest i bez kurczaka, i bez zbóż (http://www.e-karma.pl/product-pol-742-TASTE-OF-THE-WILD-Canyon-River-6-8-kg.html).
Dziękuję za podpowiedź. Już kiedyś mieliśmy karmę z tej firmy, ale nie pamiętam, czy akurat tą. Nie jestem w staniem stwierdzić, czy służyła Arnoldowi, bo mieliśmy ją bardzo krótko. Ale pewnie spróbujemy znowu.
UsuńBardzo Wam współczuję. 3mam kciuki za zdrówko Arnolda.
OdpowiedzUsuń