Ostatni weekend futra spędziły z nami na Mazurach. Koty jak zwykle podróżowały pociągiem, każdy w swoim transporterze. Arnold odziedziczył kontener po Tosi, która jak pewnie pamiętacie była bardzo małą koteczką. Na początku nie było problemów, Arnold mieścił się do małego transportera. Niestety rudemu urosło się (bardzo nawet) i niestety nie mieści się już w swoim domku. Żeby ulżyć mu podczas podróży rozpięłam transporter i pozwoli lam kotu choć trochę się wyciągnąć. Na początku nie była zainteresowany opuszczaniem transportera, niestety później poczuł się pewniej i bardzo chciał zwiedzać przestrzenie pod siedzeniami, co bardzo utrudniało mi czytanie książki :). Chyba czeka mnie kupno większego transportera:)
Świetne :D... Ale się uśmiałam... :). Biedny Arnold...! :)
OdpowiedzUsuńTo na pewno nie rozmiar dla Arnolda ;))
OdpowiedzUsuńHahahahahah - to się Arnoldowi urosło
OdpowiedzUsuń:-)))))) Ale fajny post :-)
OdpowiedzUsuńSłodko dupkę wystawił :D Mój Franek też momentalnie wyrósł z transportera, a Bruńka jakby się zatrzymała i ma niezły apartament ze swojego ;)
OdpowiedzUsuń