Bardzo mi przykro, że nasz włóczkot musiał przeleżeć tyle czasu na poczcie, ale w końcu jest z nami! W końcu mamy w domu włóczkową wersję naszej Tosieńki. Już dziś zajmie honorowe miejsce na mojej poduszce, tak jak robiła zawsze Tosia-oryginał. Jeszcze raz dziękuję Rudomi i Sankowo za wspaniały prezent i Marchewkową kartkę z życzeniami.
Antek i Arnold od razu przystąpili do dokładnego zapoznania się z nowo przybyłą, która bardzo im się spodobała. Zresztą nam też :D






Piękna pamiątka na cześć wyjątkowej koteczki :-)
OdpowiedzUsuńJest Tosia wreszcie :-)
OdpowiedzUsuńPowiem Ci ,że miałam problemy z wpisywaniem się na onecie,
nijak nie mogłam tam wpisać komentarza ???
nijak nie chciało mnie tam wpuścić :-)))
Gratuluję Włoczykota, fajny jest :)
OdpowiedzUsuńZielona, przeniosłaś bloga i dopiero dzisiaj tutaj zajrzałam..! Cieszę się, że włóczkot trafił właśnie do Ciebie, że masz włóczkową Tosię... Pozdrawiam ciepło i podrap ode mnie za uchem chłopaków ;) Aha, gratuluję dokocenia! Muszę bliżej przyjrzeć się Twoim zapiskom i uzupełnić braki!
OdpowiedzUsuń