Czy myślicie, że nie uleganie niechudemu kotu i nie karmienie go dwie godziny przed wyznaczoną porą, głownie dlatego, że głody jest bardziej miziasty i przytulasty i nawet na kolanach siedzący, to już sadyzm czy jeszcze kochanie? :D
A tak przy okazji:
Sadyzm, zdecydowanie sadyzm... przynajmniej ja to tak sobie tłumaczę jak sypię jedzonko Leonowi do miski ;)
OdpowiedzUsuńHahah - sadyzm - a piosenka piękna - pozdrawiam :))
OdpowiedzUsuńPiosenka jest zachwycająca, pobudzająca do wzruszenia, czarowna...
OdpowiedzUsuńA co do karmienia, to myślę, że kochanie! Niełatwe. Prawdziwe!;-))
Też uważam, że to sadyzm ;)... ale czego się nie robi..., dla ... mizianków :D.
OdpowiedzUsuńNo, jak widać jesteś sadystką, a pewnie się o to nie podejrzewałaś :)))
OdpowiedzUsuń