poniedziałek, 12 marca 2012

Powitanie

Ostatni weekend spędziliśmy w Krakowie. Podczas gdy my balowaliśmy, futrami opiekowały się dwie ciotki. Sprawowały się nie najgorzej, dostawałam sygnały, że koteczki są bardzo grzeczne i stęsknione. Kiedy w niedziele późnym wieczorem wróciliśmy do domu, Antek przywitał nas przy drzwiach. Trochę pomarudził, pokręcił się pod nogami i pobiegł do kuwety. Na powitanie zrobił nam okazałą kupę. Taki był stęskniony.

Arnold natomiast stwierdził, że na pewno wróciliśmy wypoczęci, więc nie potrzebujemy snu. Przez całą noc wyciągał z różnych zakamarków kasztany, myszki, piłeczki, sznureczki i szalał budząc mnie co pięć minut. Kiedy zabrałam mu już wszystkie zabawki, zaczął zapasy z Antkiem, który zawsze robi przy tym dużo krzyku. 

A ja się zastanawiałam, czemu w Krakowie tak dobrze mi się spało:)

2 komentarze:

  1. A to niewdzięczny Personel futerkom się trafił. Najpierw zostawią z obcymi w domu a jak łaskawie wrócą po kilku dniach, to zamiast myśleć o koteckach, spać idą. Zero zrozumienia dla kociej radości :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedy ja wracam z podróży, koty są nadąsane, jakby mówiły "tyle Cię nie było, to teraz my Ci pokażemy, jak to jest być samotnym!" ;) Ale po jakimś czasie im przechodzi i znowu jest miłość. Jejku, chciałabym się wyspać w końcu. Moja Bruńka ciągle na mnie poluje i nie daje zasnąć dopóki jej sen nie zmorzy ;P Pozdrawiam Ciebie i kociaki :)

    OdpowiedzUsuń