Antek się zakochał! Ale spokojnie, nie w kotce (dzieci z tego na pewno nie będzie :D ), niestety też nie we mnie, ale w berimbau. Przyszła do nas koleżanka na prezentacje i zaczęła grać, a futro nam zwariowało. Patrzył. Nie! Wgapiał się w to cudo! Wodził wzrokiem, kręcił ósemki i wspinał się na łapkach, nie odstępował na krok. Miauczał i śpiewał sonaty:)
Fotek nie ma, bo prezentacja była krótka, ale jeśli kiedyś będziecie mieć okazję pokazania kotu berimbau to polecam, na pewno sprawicie mu tym radość.
A teraz inny zakochany kot bujający w obłokach. Nawet złośliwy gołąb nie był w stanie sprowadzić go na ziemię:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz